Blisko 60% rodziców w Polsce deklaruje, że ich dziecko doświadczało w ostatnim roku trudności psychicznych.
To nie jest już problem kilku rodzin – to kryzys dziejący się równolegle w szkołach, domach i dziecięcych pokojach. Najbardziej poruszające w tych badaniach nie są jednak same liczby. To co rzeczywiście uderza najbardziej to,
jak często cierpienie dziecka zostaje źle odczytane przez dorosłych.
Krzyk, wybuch i milczenie – wołanie o pomoc przez dziecko
Rodzice najczęściej wskazują wybuchy złości jako główny, realny objaw problemów psychicznych swoich dzieci.
Wielu dorosłych nadal interpretuje takie zachowanie jako brak wychowania, niegrzeczność lub trudny charakter. Jednak psychologowie i psychiatrzy alarmują, że złość jest najczęściej językiem przeciążonego układu nerwowego. Dziecko, które nie potrafi jeszcze nazwać swojego lęku, smutku czy po prostu problemów, pokazuje swoje emocje
w jedyny, dostępny dla siebie sposób. Krzyk staje się wtedy wołaniem o pomoc.
Problemem jest dziecko czy w niezrozumienie?
Problem polega na tym, że dorośli często reagują na ten krzyk karą, zawstydzaniem albo jeszcze większą presją. Dziecko słyszy od rodzica, że: „znowu przesadza”, „ma się zwyczajnie uspokoić” albo „inni przecież mają gorzej”.
W efekcie zostaje samo nie tylko ze swoim cierpieniem, ale także z dobijającym je poczuciem niezrozumienia.
Raport „Zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży w Polsce – Perspektywa rodzica” pokazuje dodatkowo, że jest jeszcze jeden, dramatyczny mechanizm. Aż 70% rodziców, którzy nie zgłosili się po pomoc specjalistyczną, stwierdziło, że nie widziało takiej potrzeby.
Ogromna liczba dzieci przechodzi kryzys psychiczny bez wsparcia
Nie dlatego, że rodzice nie kochają swoich dzieci. Najczęściej przez to, że sami są przeciążeni, zmęczeni i zagubieni. Funkcjonują w świecie ciągłej presji, lęku o przyszłość i codziennego napięcia. Badania bezsprzecznie naświetlają to, że młodzi ludzie przejmują dziś emocjonalny ciężar dorosłych w znacznie większej części, niż chcielibyśmy przyznać. Dziecko żyjące w napięciu nie zawsze będzie płakało. Zacznie natomiast izolować się od innych, swoich rówieśników. Przestanie mieć motywację do nauki. Będzie wybuchać złością o drobiazgi. Zacznie mieć problemy ze snem albo bóle brzucha, których nie wyjaśniają badania lekarskie.
Na Pradze-Północ ten problem jest jeszcze bardziej widoczny.
W Fundacji A.R.T. regularnie spotykamy dzieci, które codziennie funkcjonują w poczuciu nieustannego zagrożenia. Kryzys dzieci nakłada się tutaj na doświadczenia przemocy, ubóstwa, przeciążenia rodzin i wykluczenia społecznego. Bardzo często są to dzieci, które nauczyły się nie mówić o emocjach, bo wcześniej nikt ich nie słuchał.
Dlatego tak ważne jest, żebyśmy przestali pytać wyłącznie: „Dlaczego ono się tak zachowuje?”
I zaczęli pytać: „Co mogło się wydarzyć, że ono tak bardzo cierpi?”
Żródło: „Zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży w Polsce – Perspektywa rodzica” (Galileo Medical, marzec 2026)

