Przemocy uczymy się każdego dnia. I robimy to znacznie skuteczniej, niż chcielibyśmy przyznać. Nie uczymy się jej z kampanii społecznych ani z raportów. Uczymy się jej z obserwacji. Z tego, co słyszymy w sklepie, w pracy, w szkole i w internecie. Z języka, którym opisujemy innych ludzi.
Wystarczy kilka zdań zasłyszanych w ostatnich dniach: „Jak dalej będzie pani tak obsługiwać, to nic lepszego panią nie czeka niż praca na kasie”. „Wszyscy nauczyciele to darmozjady, tyle dni wolnych mają, a jeszcze narzekają”. „Jesteś wstrętna”. To nie są sensacyjne historie z kroniki kryminalnej. To zwykłe, codzienne komunikaty, które mają jedno zadanie: ustawić drugiego człowieka niżej. Upokorzyć go. Odebrać mu wartość. I co najważniejsze – przechodzą niemal bez reakcji. Usprawiedliwiamy je zmęczeniem, stresem i trudnym dniem. Mówimy, że to tylko słowa i że nie należy przesadzać. Tymczasem właśnie od takich słów zaczyna się normalizacja przemocy.
Warto uczciwie spojrzeć na to, jak traktujemy siebie nawzajem. Jak mówimy do ludzi, którzy są zależni od naszej decyzji: kasjerek, nauczycieli, urzędników, dzieci i osób starszych. Jak odnosimy się do zwierząt. Jak niszczymy przedmioty, jakby były wrogami, a nie rzeczami. Jak łatwo pozwalamy sobie na ironię, pogardę i publiczne ośmieszanie. To jest kultura, w której przemoc nie musi krzyczeć. Wystarczy, że sączy się powoli i codziennie.
W ostatnim czasie o przemocy mówiło się dużo. Odbywały się spotkania, powstawały nagrania i realizowano projekty takie jak „Dom Dobry”. Temat był obecny w mediach, na scenach i na konferencjach. Przez chwilę wydawało się, że naprawdę coś drgnęło. A potem zapadła cisza. Jakby przemoc miała swój sezon. Jak serial, który po kilku odcinkach znika z anteny. Została odłożona między książki oznaczone etykietą „tematy trudne”. Pozostał niedosyt, ponieważ temat bardzo szybko został wyniesiony wysoko, ale jeszcze szybciej spadł na dół.
Czy to oznacza, że przemocy jest mniej? Oczywiście, że nie. Oznacza jedynie, że przestaliśmy o niej mówić. Być może jedyną zmianą jest to, że niektórzy ludzie częściej proszą o pomoc. Nie dlatego, że nagle uwierzyli w system, lecz dlatego, że doszli do ściany. A ta ściana tak mocno ich poobijała, że pomoc przestała być wyborem. Stała się ostatnią deską ratunku. Przemoc nie znika wtedy, gdy znika z nagłówków. Wraca do domów. Do kuchni i łazienek. Do telefonów i zamkniętych drzwi. Do rozmów, których nikt nie nagrywa i których nikt nie cytuje. Dlatego cisza po kampaniach społecznych boli bardziej niż hałas w ich trakcie. Pokazuje bowiem, że temat przemocy traktujemy jak chwilowy trend, a nie jak stały problem społeczny. Przemoc nie potrzebuje swoich pięciu minut uwagi. Potrzebuje stałej obecności w debacie publicznej, codziennej reakcji i odwagi, aby nie mówić: „to nie moja sprawa”.
Dla wielu ludzi nie istnieje już żadne „później”. Jest tylko teraz i kolejny dzień, który trzeba jakoś przetrwać.
Gdzie szukać pomocy?
Jeśli w Twoim domu jest krzyk, strach i napięcie – nie zostawaj z tym sam.
📞 112 – w sytuacji zagrożenia
📞 800 70 2222 – Centrum Wsparcia dla Dorosłych w Kryzysie
📞 116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży
Pomoc jest.
Rozmowa jest pierwszym krokiem.
Więcej informacji i wsparcia:
www.fundacjaart.pl
www.przeciwprzemocy.pl
🤝 Działania edukacyjne realizowane w ramach projektu „Powiedzmy o TYM komuś”
sfinansowanego ze środków z budżetu Samorządu Mazowieckiego
📣 #PowiedzOTYMkomuś
📣 #Mazowszepomaga
📣 #MCPSwsparcie
📣 #SolidarnośćMazowiecka
📣 #FundacjaART

