Od kilku lat słowo „hejt” weszło do codziennego języka. Słyszymy je w mediach, szkołach, miejscach pracy, domach. Mówimy, że ktoś został „zhejtowany”, że „w internecie wszyscy się hejtują”, że „takie są czasy”. To określenie stało się tak powszechne, że coraz rzadziej zastanawiamy się, co tak naprawdę oznacza. A warto powiedzieć to wprost.
Hejt nie jest czymś innym niż przemoc – jest jedną z jej form.
Kiedy zmieniamy nazwę, łatwiej bagatelizujemy problem. Podczas spotkań z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi często słyszę jedno zdanie:
„To nie przemoc. To tylko hejt.”
Za każdym razem odpowiadam tak samo.
„Hejt jest przemocą.”
Widzę wtedy zaskoczenie i właśnie tu zaczyna się problem – dla wielu osób te pojęcia nie oznaczają tego samego. Stworzyliśmy nowe słowo, które brzmi lżej. Mniej groźnie i boleśnie, przez co łatwiej odciąć się od odpowiedzialności za wypowiedziane słowa. Nazwanie przemocy hejtem nie sprawia, że człowiek cierpi mniej. Słowa potrafią zostawić rany na całe życie.
Przemoc psychiczna nie zostawia siniaków.
Nie widać jej na zdjęciach i nie pokaże jej badanie lekarskie. Pozostawia jednakże ślady w poczuciu własnej wartości, w relacjach z ludźmi i przekonaniu o samym sobie. Jedna wiadomość, komentarz, publiczne upokorzenie wystarczy, aby dziecko przestało wierzyć w siebie, nastolatek zaczął unikać szkoły, a dorosły nie zabierał głosu podczas spotkań w pracy. Osoby doświadczające hejtu, opowiadają o lęku, wstydzie, bezsenności, wycofaniu społecznym, ale również poczuciu osamotnienia. W wielu przypadkach skutki przemocy słownej towarzyszą im przez długie lata.
Nie każde trudne słowo jest hejtem i nie każda krytyka jest przemocą.
Możemy się nie zgadzać. Możemy dyskutować i wyrażać swoje opinie. Natomaist hejt pojawia się wtedy, gdy celem staje się poniżenie, ośmieszenie, upokorzenie lub zranienie drugiego człowieka. Gdy wypowiadane lub pisane słowa mają zaboleć. Gdy odbierają poczucie bezpieczeństwa i godności.
To właśnie dlatego hejt jest formą przemocy psychicznej.
Internet nie zmienia odpowiedzialności.
Wiele osób ma poczucie, że w sieci obowiązują inne zasady. Łatwiej napisać coś, czego nigdy nie powiedzielibyśmy drugiemu człowiekowi prosto w oczy. Anonimowość nie zmienia skutków. Po drugiej stronie zawsze siedzi człowiek. Ma emocje, swoje doświadczenia i granice. Czyta słowa, które potrafią zostać z nim na bardzo długo.
Przemoc nie zaczyna się od uderzenia.
Bardzo często zaczyna się od słów. Zatrzymajmy się, zanim napiszemy kolejny komentarz. Każdego dnia mamy wpływ na to, jak wygląda przestrzeń wokół nas. Ta w domu, w pracy, w szkole i w internecie. Zanim opublikujesz komentarz, zadaj sobie jedno pytanie:
Czy chciałbyś usłyszeć takie słowa skierowane do siebie albo do osoby, którą kochasz?
Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, nie publikuj ich. Słowa mają ogromną moc. Mogą ranić, odbierać nadzieję, ale mogą także budować poczucie bezpieczeństwa i sprawiać, że drugi człowiek odzyska wiarę w siebie. To od nas zależy, którą z tych dróg wybierzemy.
Niesiemy pomoc wszystkim, doświadczającym przemocy w ramach projektu ,,Powiedzmy o tym komuś” współfinansowanego ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego.
#Mazowszepomaga #MCPSpomaga #programywsparcia #solidarnośćmazowiecka #MCPS

